English info

Krzysztof Moska - nowy idol ciułaczy

Autor: Anna Grodecka

Data: 10 stycznia 2008

Krzysztof Moska pojawił się niespodziewanie, nie wiadomo skąd, a mimo to prawie natychmiast zjednał sobie giełdowych graczy. Na spółkach, w które inwestuje, można było zarobić po kilkaset procent i za to pokochała go rzesza drobnych inwestorów. Większość jednak uważa go za wyrachowanego spekulanta i nie traktuje poważnie jego zapewnień o planach długoterminowych inwestycji.

Tajemnicza postać

Krzysztof Moska, mimo że jest ostatnio idolem mediów, pojawia się w artykułach prasowych i audycjach telewizyjnych poświęconych gospodarce, strzeże swojej prywatności, przez co bardzo mało jest informacji o jego biografii i giełdowych początkach. „Puls Biznesu” w artykule pt. „Szczupak z ideą” z dnia 19.10.2007 trochę przybliżył sylwetkę kontrowersyjnego inwestora, rzucając nieco światła na jego postać.

Krzysztof Moska urodził się w 1961 roku i z wykształcenia jest technikiem leśnictwa. Jest żonaty i ma dwójkę dzieci. Swoją przygodę z biznesem zaczął tuż po studiach, a zarządzania uczył się od naszych zachodnich sąsiadów – w Niemczech i Holandii odbył specjalistyczne kursy. Miał wytwórnię lodów włoskich i firmę dystrybuującą wykładziny, teraz jego inwestycja to między innymi pensjonat w Wiśle. Podobno jest pracoholikiem, ale ma ciekawe hobby, które pozwala mu oderwać się od codziennych obowiązków – z pasją renowuje stare domy.

Podobnie postępuje ze spółkami, które podupadają. Lubi je przejmować i restrukturyzować. Zazwyczaj jednak okazuje się, że jego obietnice długoterminowych inwestycji składane są na wyrost, bo po kilkunastu miesiącach pozbywa się niedawno co pozyskanych akcji tych spółek.

Afera w Operze

Ostatnio znowu zrobiło się głośno w związku z Krzysztofem Moską i jego współpracą z OPERA TFI. Fundusz inwestycyjny sprzedał 35 tysięcy akcji Novity, zmniejszając swój pakiet akcji z 6,12 do 4,74%. Wcześniej wyszedł z inwestycji Lenteksu i Hygieniki.

Kością niezgody miała być firma Paged (holding drzewny), na którą apetyt miał Krzysztof Moska. Nie mógł jednak dojść do porozumienia z Edmundem Mzykiem, który był posiadaczem większościowej liczby akcji. Potem okazało się, że akcje Edmunda Mzyka zostały przetransferowane do OPERY TFI. Trwały negocjacje dotyczące odkupienia części akcji przez Krzysztofa Moskę, ale dwie strony nie mogły dojść do porozumienia. Podobno rozmowy w tej sprawie zakończyły się kłótnią, a strony konfliktu, pytane o komentarz, przedstawiają inną wersję wydarzeń.

Krzysztof Moska czuje się poszkodowany, twierdzi, że OPERA nieomal w ostatniej chwili odwołała transakcję, z kolei prezes towarzystwa, Maciej Kwiatkowski utrzymuje, że to Moska odstąpił od podpisania przygotowanego już kontraktu, a decyzje inwestycyjne OPERY nie wynikały z konfliktu personalnego i były wynikiem analizy fundamentalnej.

Ambitne plany i niespełnione obietnice

Prawie w każdym wywiadzie i artykule o Krzysztofie Mosce słyszy się jego zapewnienia o chęci zerwania z łatką spekulanta i rozpoczęcia inwestycji długoterminowych. Na dzień dzisiejszy jest właścicielem (pośrednio i bezpośrednio) 14,29% akcji Hygieniki (producent pieluszek i pieluch), 18,59% akcji Lentexu (producent wykładzin podłogowych PCV i włóknin technicznych), 14,68% Novity (producent wykładzin podłogowych i włóknin technicznych) 3,27% Sanwilu (producent skór syntetycznych i materiałów powlekanych), 5,31% Jupitera (Narodowy Fundusz Inwestycyjny).

Wcześniej Krzysztof Moska miał również ponad pięcioprocentowe udziały w Lubawie (producent konfekcji technicznej), LZPS Protektor (producent skórzanego obuwia militarnego). Jego celem była konsolidacja spółek z przemysłu lekkiego. Chciał stworzyć grupę 3L, do której zaliczałaby się: Lubawa, LZPS Protektor i Lentex. Dzisiaj w stajni inwestora pozostała tylko jedna spółka z trzech wymienionych.

Nieufność może budzić fakt, że Krzysztof Moska, mimo posiadania dużych pakietów akcji, nie chce zasiadać w zarządach ani radach nadzorczych wymienionych przedsiębiorstw. Wprawdzie jest zatrudniony w Novicie, Hygienice i Lentexie, ale raczej jako niezależny ekspert, który w każdej chwili może odejść z firmy. Takie podejście ułatwia mu swobodne żonglowanie akcjami i szybkie wycofywanie się ze spółek.

Jednak przedłużający się kryzys na giełdzie skłonił Krzysztofa Moskę do stwierdzenia, że warto się skupiać na fundamentach. Pytanie tylko, jak długo będzie się trzymał swoich postanowień? Doświadczenie pokazuje, że na słowach Krzysztofa Moski nie można polegać. Jednak bez wątpienia jego postępowanie to sposób na zrobienie szumu medialnego i wzbudzenie zainteresowania swoją osobą.