English info

Michael Milken - król obligacji śmieciowych

Autor: Anna Grodecka

Data: 8 marca 2009

Michael Milken, znany jako Mike Milken, zasłynął w latach 80-tych ubiegłego stulecia jako propagator obligacji przynoszących niezwykle wysoki zysk dzięki zwiększonemu ryzyku – obligacji śmieciowych. Jednak w kwietniu 1990 roku idylla skończyła się, kiedy znany i podziwiany inwestor został skazany przez sąd na 10 lat więzienia, a postawione mu zarzuty obejmowały m.in. insider trading. Dzisiaj Michael Milken to filantrop, zajmujący się głównie działalnością medyczną i edukacyjną. Nie ma możliwości powrotu na rynki finansowe.

Śmieciowe obligacje trampoliną do sławy

Michael Milken przyszedł na świat 4 czerwca 1946 w Encing, w stanie Kalifornia. Wywodził się z rodziny żydowskiej. Skończył Birmingham High School, po czym studiował na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Zdobył również tytuł Master of Business Administration w Wharton School przy Uniwersytecie Pensylwanii.

To właśnie dzięki profesorom z Wharton School latem 1969 roku podjął pracę w Drexel Harriman Ripley, banku inwestycyjnym. Po skończeniu studiów MBA został w tym banku szefem działu badań nad obligacjami śmieciowymi – powierzono mu kapitał i dano pozwolenie na dokonywanie samodzielnych transakcji. Legenda głosi, że był tak pilnym pracownikiem, że nawet podróżując autobusem do pracy czytał prospekty spółek, używając światła z noszonego na głowie kasku górniczego z lampką.

Kiedy w 1973 roku Drexel połączył się z Burnham and Company (nowo powstała firma odtąd będzie nazywała się Drexel Burnham and Company), Michael Milken należał do jednych z najbardziej szacowanych pracowników. Przekonał swoich szefów, żeby pozwolili mu zbudować dział zajmujący się wysoko rentownymi obligacjami. Jego departament szybko zaczął przynosić stuprocentowe zyski na inwestycji, co utwierdziło jego szefów w słuszności podjętej decyzji.

Kiedy Michael dowiedział się, że jego ojciec ma nowotwór, nie wahał się przenieść podczas jednego weekendu całego departamentu do Los Angeles. Tam urządził się na nowo, korzystając z osławionego już biurka w kształcie X, zaprojektowanego specjalnie po to, żeby miał ułatwiony kontakt z traderami i sprzedawcami.

W owym czasie Michael Milken rozkręcał machinę, która umożliwiała mu zdobywanie pieniędzy dla firm o zaniżonym ratingu i dużym ryzyku. Wspierał nowoczesne przedsięwzięcia: telefonię komórkową, operatorów telewizji kablowej, spółki deweloperskie. Mawiał: „Nie ma czegoś takiego jak brak kapitału, jest tylko brak talentu menadżerskiego.”

Początek giełdowego końca

W 1986 roku znany i odnoszący sukcesy arbitrażysta Ivan Boesky (jego osoba zainspirowała Oliviera Stone’a, twórcę filmu „Wall Street”) został oficjalnie oskarżony o insider trading. Podczas długiego śledztwa padło wiele nazwisk jego rzekomych współpracowników i informatorów – wśród nich Michael Milken.

W wyniku dalszego śledztwa postawiono Mike’owi szereg zarzutów, w tym te o insider trading i defraudację. W nieczyste interesy miała być również zamieszana jego rodzina, której członkowie stali się posiadaczami atrakcyjnych warrantów na akcje. 24 kwietnia 1990 roku padł oficjalny wyrok, w którym króla obligacji śmieciowych skazano na 10 lat więzienia, w wyniku 6 wykroczeń, związanych głównie z kontaktami Michaela Milkena z Ivanem Boesky’m (m.in. podżeganie do fałszywych zeznań podatkowych i składania fałszywych raportów do Amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych).

Sam Michael Milken nigdy nie przyznał się do winy. Zapłacił nałożone mu przez SEC 200 milionów dolarów kary oraz znaczne sumy na rzecz akcjonariuszy, którzy mogli ucierpieć wskutek jego działań. Karę odbywał jedynie 22 miesiące – od marca 1991 roku do stycznia 1993.

Nowotwór i działalność filantropijna

Tydzień po tym, jak Michael Milken wyszedł z więzienia, lekarze zdiagnozowali u niego raka prostaty. Była to o tyle groźna diagnoza, że jego ojciec oraz sześciu innych krewnych zmarli na nowotwór. Jednak medyczne zainteresowania inwestora rozpoczęły się już wcześniej – w 1972 roku, kiedy u jego teściowej odkryto raka piersi. W 1982 roku ruszyła Fundacja Milken Family, zajmująca się propagowaniem badań nad rakiem i edukacją.

Po odkryciu nowotworu u króla obligacji śmieciowych lekarze nie dawali mu więcej niż 12 do 18 miesięcy życia. On sam był zdesperowany, żeby wyzdrowieć. Przeszedł na wegetarianizm, do dzisiaj nie pije alkoholu ani nie pali papierosów. Stosował szereg terapii w celu wyzdrowienia, zwracał się także do wschodnich znachorów, korzystając z niekonwencjonalnych metod leczenia. Takie postępowanie okazało się słuszne – po pewnym czasie zdiagnozowano u niego odwrót choroby.

Od tego czasu Michael Milken poświęca większość swojego czasu na działalność filantropijną, wspierając badania medyczne i edukację. Zainicjował wiele godnych pochwały przedsięwzięć, oprócz wspomnianej fundacji również: Knowledge Universe, Milken Institute, CaP CURE.

Prywatnie były rekin finansowy jest wiernym mężem Lori, którą poślubił w wieku 22 lat. Mają troje dzieci. Jest niezwykle energicznym człowiekiem, planujący każdą minutę dnia. Według relacji osób, które miały z nim styczność, jest perfekcjonistą i nie pozwala sobie na pokazywanie słabości, co bywa męczące. Pytany o stare czasy, zmienia temat, twierdząc, że to, co się liczy, to przyszłość, która daje mu energię do działania. Można dostrzec, że były inwestor stara się nadrobić czas, jaki stracił przebywając w więzieniu i łapie łapczywie chwile, jakie mu jeszcze pozostały, wiedząc, że nowotwór może w każdej chwili ponownie zaatakować jego organizm. Jego pasją, poza pracą, jest science-fiction; w swoich przemówieniach często nawiązuje do Star Treka i Gwiezdnych Wojen.

Ocena Michaela Milkena do dziś budzi kontrowersje. On sam nawet przebywając w więzieniu nie lubił opowiadać o czasach szaleństwa śmieciowych obligacji, dzisiaj zaś stara się odbudować swoją reputację. Jednak dla większości osób pozostanie sztandarowym przykładem kryminalisty w białym kołnierzyku i symbolem oszustw giełdowych.