English info

John Pierpont Morgan - twórca inwestycyjnego imperium

Autor: Anna Grodecka

Data: 12 listopada 2009

John Pierpont Morgan, znany w skrócie jako J. P. Morgan, to nikt inny, jak twórca imperium bankowego, człowiek, którego nazwisko sygnuje takie instytucje jak J.P.Morgan Chase, czy Morgan Stanley. Żył w podobnych latach jak opisany w ostatnim numerze John Davison Rockefeller, ale od naftowego potentata różniło go to, że o ile obracał ogromnymi sumami pieniężnymi, sam nie dorobił się aż tak wielkiego majątku.

JPMorgan

Krąży anegdota, że gdy po śmierci Morgana Rockefeller (jego majątek warty był wówczas niespełna miliard dolarów, dzisiaj odpowiada to 190 mld USD) dowiedział się, że majątek zmarłego oszacowano na 80 milionów dolarów (dzisiaj ok. 1,2 mld USD), powiedział: „I pomyśleć, że nie był nawet bogaty”. Mimo to warto zdawać sobie sprawę z tego, że swojego czasu należał do najbogatszych ludzi na świecie, a przynajmniej był za takiego uważany, dzięki licznym inwestycjom i sieci wpływów. Rolę, jaką J. P. Morgan pełnił w bankowości Ameryki, można porównać do dzisiejszego stanowiska Prezesa FED.

W czepku urodzony

Historia J.P. Morgana nie należy do opowieści o amerykańskim śnie, w których pucybut został milionerem. Obie strony jego rodziny były dobrze sytuowane. Ojciec, Junius Spencer Morgan, był dobrze prosperującym handlowcem. W latach 50-tych XIX wieku został zatrudniony przez George’a Peabody’ego, czołowego bankiera ówczesnych czasów, stając się jego partnerem w spółce George Peabody&Co. Tak rozpoczęła się przygoda ojca J. P. Morgana z bankowością, specjalizował się zwłaszcza w transakcjach transatlantyckich, transferując kapitał z Wielkiej Brytanii do Ameryki, która była wówczas głodna pieniędzy. Matka przyszłego inwestora, Juliet Pierpont, była córką lekarza i prawnika. Wuj od strony matki, James Lord Pierpont, był kompozytorem słynnego świątecznego utworu Jingle Bells.

John Pierpont Morgan urodził się 17 kwietnia 1837 roku w Hartford, Connecticut. Jego ojciec chciał przekazać spuściznę synowi, dlatego od początku zręcznie sterował jego karierą. Szkoła średnia, jaką wybrał synowi – English High School of Boston- specjalizowała się szczególnie w matematyce, przygotowując młodych ludzi do pracy w handlu. Po ukończeniu edukacji na szczeblu średnim, młody Morgan został wysłany do Europy, gdzie najpierw szkolił język francuski w szwajcarskiej szkole Bellerive, po czym studiował na Uniwersytecie w Göttingen, aby nauczyć się płynnie niemieckiego.

Podobno opiekuńczość i zdecydowanie ojca rzadko kiedy trafiały na opór Johna, który zazwyczaj szanował jego decyzje. Jedną ze spraw, w której sprzeciwił się opiekunowi, była kwestia jego pierwszego małżeństwa, które nie zyskało przychylności ojca. J. P. Morgan zbuntował się i w wieku 24 lat ożenił się z chorą na gruźlicę Amelią Sturges, która niebawem potem umarła, podczas europejskiej podróży poślubnej.

Budowa reputacji w świecie finansów

Po ukończeniu studiów J.P. Morgan rozpoczął pracę w londyńskiej filii firmy jego ojca, aby po roku przenieść się do Nowego Jorku. Na początku pracował jako księgowy w spółce Duncan, Herman & Co, od 1860 roku w firmie ojca, Drexel, Morgan & Co. Kiedy w 1893 roku Antony Drexel zmarł, dwa lata później spółka przyjęła nazwę J.P.Morgan & Company. Jednak John Pierpont Morgan już wcześniej zdobył uznaną pozycję na rynku finansów.

Oprócz współpracy z ojcem, rozwijał samodzielne biznesy, które do jego śmierci objęły bardzo dużo branż. Zaczął od inwestycji w linie kolejowe i ich zaopatrzenie. Skupował potrzebujące restrukturyzacji koleje i firmy przewozowe, po czym dokonywał ich reorganizacji. Proces ten doczekał się nawet swojej nazwy: „morganization”. W związku z dużym zaangażowaniem w przemysł kolejowy, J. P. Morgan miał duże zapotrzebowanie na stal. I właśnie przemysł stalowy stał się kolejnym polem ekspansywnej działalności bankiera. W 1901 roku założył trust stalowy U.S. Steel Corporation, później rozpoczęła się również jego przygoda z żeglugą. Do kontrolowanych przez niego linii przewozowych i operatorów należał m.in. statek Titanic.

Jednak nie można zapomnieć o roli, jaką odegrał John Pierpont Morgan na szczeblu centralnym. Mówi się, że przynajmniej dwukrotnie uratował Stany Zjednoczone przed bankructwem. Po raz pierwszy w 1895 roku, kiedy Skarb Państwa nieomal wyczerpał swoje zasoby złota i był bliski niewypłacalności. Wówczas J. P. Morgan zorganizował na Wall Street pożyczkę złota, połowę z Europy, umożliwiając rządowi emisję obligacji i sfinansowanie wydatków. Były to kwitnące czasy dla Nowego Jorku, który był wówczas stolicą amerykańskich korporacji – prawie połowa milionerów USA mieszkała w metropolii.

Drugie wydarzenie, podczas którego J. P. Morgan wykazał zimną krew, miało miejsce w 1907 roku. Na rynku zapanowała wówczas panika i klienci chcieli masowo wycofywać pieniądze z banków. Podobno finansista zebrał wtedy 50 bankierów w domu i zamknął ich na klucz w swojej bibliotece, dopóki nie podpisali zobowiązania do pomocy finansowej.

Dopiero po śmierci J. P. Morgana (31 marca 1913, Rzym) w Stanach Zjednoczonych wprowadzono system Rezerwy Federalnej, ale można śmiało powiedzieć, że przed jego powstaniem to właśnie bank wielkiego inwestora pełnił taka rolę w USA. Spuściznę ojca przejął John Pierpont Morgan Junior (jedyny syn spośród czworga dzieci J. P. Morgana, ze związku z drugą żoną, Frances Louisa Tracy) . W 1914 roku przy Wall Street 23 zbudowano House of Morgan, który na wiele kolejnych dziesięcioleci był jednym z ważniejszych adresów dla bankowości inwestycyjnej. Po akcie Glassa Steagalla z 1933 roku banki amerykańskie zmuszone były do jednoznacznego określenia rodzaju swojej działalności. W związku z tym House of Morgan podzielił się w ciągu kolejnych lat na trzy główne instytucje: J.P. Morgan&Co. – bank komercyjny, Morgan Stanley - bank inwestycyjny, oraz Morgan Grenfall w Londynie. Dzisiaj na szczycie żadnych z instytucji sygnowanych nazwiskiem J. P. Morgana nie stoi potomek wielkiego inwestora. Jednak jego prawnuk jest bankierem inwestycyjnym i ma własną firmę w Nowym Jorku.

Kolekcjoner sztuki i sponsor

Być może pod koniec życia J. P. Morgana jego majątek byłby nieco większy, gdyby nie zamiłowanie jego właściciela do luksusu i sztuki. Inwestor rozpoczął swoją przygodę z kulturą podczas młodzieńczych podróży po Europie, kiedy zaczął kupować pierwsze dzieła sztuki. Ta pasja przerodziła się potem nieomal w manię. J. P. Morgan był posiadaczem wielu białych kruków, m.in. Biblii Gutenberga, kompletu autografów mężów stanu, którzy podpisali Deklarację Niepodległości, wielu znanych obrazów, rzadkich okazów chińskiej porcelany, największego oszlifowanego szafiru na świecie. Wiele jego zbiorów zostało po śmierci przejętych przez Metropolitan Museum of Art, którego był prezesem. Te najcenniejsze podarował jeszcze za życia odpowiednim muzeom i instytucjom.

Był również darczyńcą i sponsorem, chociaż wiele jego projektów i czynów nie było nagłaśnianych. W latach 70-tych i 80-tych XIX wieku sponsorował m.in. badania Thomasa Edisona, położył finansowe podwaliny pod Edison Electric Company (potem Edison General Eletric), które po wspieranej przez J. P. Morgana fuzji z Thomson-Houston Electric Company stworzyło firmę General Electric. Dom inwestora przy Madison Avenue w Nowym Jorku był pierwszą prywatną rezydencją w Stanach Zjednoczonych, która miała elektryczne oświetlenie.

Prywatnie J. P. Morgan cenił sobie luksus. Codziennie palił tuziny cygar, posiadał wiele jachtów, nie stronił również od towarzystwa kochanek. Mimo, iż miał pewną wadę wyglądu, która sprawiała, że nie lubił pokazywać się publicznie. Przez całe życie cierpiał na dotkliwą postać trądziku różowatego, który zniekształcił i szpecił jego nos. Dlatego unikał zdjęć, a wszystkie jego portrety musiały być retuszowane.

Chociaż, jak zauważył Rockefeller, J. P. Morgan miał o wiele mniejszy majątek, niż wszyscy podejrzewali, był centralną postacią Ameryki w owych czasach. Kontrolował ogromne ilości pieniędzy, a jego działania stabilizowały krajową gospodarkę. Chociaż dzisiaj jego imperium jest podzielone i jest prowadzone przez zewnętrznych prezesów, nazwisko i nazwa J.P. Morgan nadal budzą respekt w świecie finansów.